-Nie zdziwię się kiedy nie będziesz chciał mieć ze mną nic do czynienia . -Dodała . Chciała wstać z krzesła jednak jej na to nie pozwoliłem .
-Czemu tak myślisz ? Spytałem , a na jej policzku zobaczyłem jedną małą łzę , otarłem ją ...
***********************************************************************************Przemyślenia Jeremiego**
Wszyscy nadal siedzimy w szpitalnym korytarzu . Pani Nowacka już przyjechała , właśnie rozmawia z lekarzem . Jest już 16 , a ja nadal nic nie wiem . O już idzie mama Sary , może w końcu się dowiem co jej jest .
- Sarze już nic nie jest , już o 18 ją wypiszą - Powiedziała kobieta patrząc się na mnie .
-Mogę do niej iść ? - Spytałem niepewny .
-Tak możecie wszyscy do niej iść , ja pojadę po ciuchy na przebranie dla Sary . - Odpowiedziała na moje pytanie uśmiechając się .Chwilę później stałem już przed drzwiami sali w której leżała dziewczyna , Otworzyłem je . pierwsze co mi się rzuciło w oczy to właśnie Sara leżała na boku i płakała usiadłem tak , aby widzieć jej twarz . Chwyciłem jej rękę .
-Już dobrze , ze mną ci nic nie grozi . -Powiedziałem ocierając jej łzy.
-Boję się ... Kiedyś to były zwykłe przezwiska , nie wiedziałam że do tego dojdzie .- Wyszeptała , a do jej oczu naleciało jeszcze więcej łez .
-Nigdy więcej do tego nie dojdzie . Obiecuję - Obiecałem , mimo to że nie byłem w stanie jej w 100% obronić przed każdym .
-Myślałam że tylko zaśpiewamy razem , a potem zostaniemy dalszymi znajomymi i jakoś się kontakt urwie . a w ogóle ty masz swoje wielkie życie , karierę . Ja jestem zwykłą dziewczyną , która zawsze pozostanie twoją fanką .
-Od samego początku nie byłaś zwykłą fanką , nie wiem czemu ale przy tobie poczułem sens czegoś , czego nie umiem opisać . - Powiedziałem do niej to co mi leżało na sercu , boję się że ona tego nie czuje , ale ja jestem głupi . Jak zniszczę naszą znajomość to nie wiem co sobie zrobię .
-Chodzi ci o sens przyjaźni ?-Jak to usłyszałem kamień spadł mi z serca .
-Tak właśnie ... - W tym momencie weszła Dominika wraz z Arturem .
-Przeszkadzamy ? - Spytała cicho .
- Nie wchodźcie . - Odpowiedziała im Sara .
- Zaraz wracam .- Powiedziałem i wyszedłem z sali , musiałem to wszystko sobie przemyśleć .
***********************************************************************************Przemyślenia Sary**
Nie rozumiem co Jeremi miał na myśli , chyba mu nie chodziło o przyjaźń . Czy on się we mnie zakochał ? Nie to szaleństwo .
- Jak się czujesz ?- Spytała mnie Dominika , Boże jakie ona ma opuchnięte oczy.
- Czemu masz takie opuchnięte oczy ? - zignorowałam jej pytanie .
- Martwiłam się o ciebie . To wszystko moja wina . - W tym momencie spłynęło jej kilka łez ,
- To nie twoja wina-powiedział do niej Artur i ja przytulił . usłyszałam pukanie do drzwi .
- Cześć kochanie przywiozłam ci czyste ciuchy . -Powiedziała do mnie mama a Dominika szybko otarła łzy . Przebrałam się i po chwili lekarz mnie wypisał , poszliśmy wszyscy do auta . Usiadłam obok Jeremiego . Patrzył się tylko przez okno .
- Jeremi?- Odezwałam się do niego .
- Tak ?
- Muszę z tobą porozmawiać ale nie tu przy wszystkich . - W tym momencie mama zaparkowała obok złotych tarasów.
- Kochanie jesteś pewna że nie chcesz jechać do domu odpocząć . - Spytała mnie mama przerywając tak ważną dla mnie rozmowę .
-Tak mamo jestem pewna.- Powiedziałam i wyszłam z pojazdu .
-Chodź Jeremi !- Zawołałam go , a on się zerwał z siedzenia .
*********************************************************************************
Na blogu wybiło 1000 wyświetleń maga się cieszę :O Z tej okazji wstawiam kolejny rozdział . i mam pytanie czy chcecie abym publikowała swoje ff na whattpad'zie ? Piszcie w komentarzach . Bardzo wam dziękuję <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz